Nie lubię świąt.

Dzisiejsza aktualka będzie krótka i treściwa, żadnych morskich opowieści, żadnych gorzkich żalów (no nie licząc tytułu), a to wszystko przez klątwę grudniową. Dlatego ograniczę się do kilku spraw administracyjnych.

Po pierwsze, mam małą niespodziankę, w postaci gościnnego występu samego guru polskich skanlacji, człowieka, który spędził więcej lat nakurwiając rozdziały, niż niejeden z was spędził na tym łez padole. Tak, to sam Zupa przybył z żółciowych zakątków, by przetłumaczyć dla nas osiemnasty rozdział Czochrania! Dziękujemy ślicznie.

Po drugie, kolejne aktu może nie odbyć się w standardowym terminie, z racji mojego braku sił i czasu spowodowanego grudniową klątwą i faktem, że wypada nam on w drugi dzień świąt, gdzie mnie nie będzie na stanowisku pracy. Może zrobimy aktu parę dni wcześniej, może któryś z Załogantów sprawi Wam świąteczny prezent, może będzie parę dni później. Pożyjemy, zobaczymy. Niemniej, na wszelki wypadek, już teraz życzę wszystkim wesołych świąt. Może za rok uda się je w końcu odwołać.

Rozdziały, tym razem mocno masturbacyjnie:
Czochranie 17: MD, Reader
Czochranie 18 feat. Zupa: MD, Reader

I na koniec piosenka, jedyna świąteczna piosenka, której słuchanie sprawia mi przyjemność. Pewnie dlatego, że jest tak cudownie pesymistyczna

さらば

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.